...czyli blog o pewnym dzielnym chłopcu, który przeszedł już tak wiele, a mimo to potrafi swym uśmiechem rozpogodzić nasze serca:)
niedziela, 19 maja 2013
niedziela, 5 maja 2013
W piątek późnym wieczorem wróciliśmy do domu. Dzieci zdążyły już trochę odetchnąć, my zresztą też. W wolnej chwili wrzucę kilka zdjęć i podsumuję nasz wyjazd. Najważniejsze jest to, że Piotruś w tak krótkim czasie po operacji stał się wydolny jak zdrowy chłopczyk. Bez problemu pokonuje spacerkiem dystanse, które wcześniej były dla niego nieosiągalne. Nie jest już siny, nie ma zadyszki, saturacje stale utrzymają się powyżej 90%, bardzo często nawet 97 i więcej. Minie trochę czasu, zanim całkowicie będzie w formie, czeka go rehabilitacja. Jego mostek musi się na nowo zrosnąć , muszą zagoić się rany po operacji i drenach. Mamy mały problem, gdyż Piotrek nie chce podawać paluszka do codziennego pobierania krwi do pomiaru INR (krzepliwość krwi) - musimy codziennie wieczorem ukłuć go "długopisem" w paluszek i dokonać pomiaru - zależnie od wyniku dawkujemy lek - warfarynę. No i mamy cowieczorny mały cyrk: Piotrek piszczy, krzyczy, ucieka, wyrywa się. Jest mi go żal, ale nie mamy niestety wyboru. Myślę, że z czasem się przyzwyczai - rodzice innych dzieci mówią, że po pewnym czasie maluchy sam podają już paluszek do ukłucia.
wtorek, 30 kwietnia 2013
niedziela, 28 kwietnia 2013
Piotruś ma się bardzo dobrze, z każdym dniem nabiera sił pod czujnym okiem lekarzy, pielęgniarek i pielęgniarzy w Klinice w Munster. Chodzi, jeździ na rowerku, zaczyna biegać, ale jeszcze hamujemy jego zapędy, póki wszystko się nie zagoi. Odzyskuje apetyt i z każdym dniem zaczyna się więcej uśmiechać. Mam problem z załadowaniem zdjęć do bloga, ale można obejrzeć je na facebooku :D
niedziela, 21 kwietnia 2013
sobota, 20 kwietnia 2013
Rano:
Noc minęła spokojnie, wszystko dobrze. Piotruś coraz częściej otwiera oczka, podziwiał z uśmiechem swoje różowe (już nie sine) paluszki i cieszy się, że Pan prof. naprawił mu serduszko. Dziś będzie mógł usiąść :)
Wieczorem:
Nasz bohater małymi kroczkami idzie do przodu. Dziś zjadł loda wodnego o smaku jabłkowym - by ukoić ból gardełka po intubacji. Wypił sporo wody, soczku i zjadł danonka. Na obiad się nie skusił, ale złożył zamówienie na jutro: pizza z salami i serem - nasz Piotruś wraca do zdrowia :) Usiadł dziś na moment, ale jest jeszcze bardzo zmęczony i obolały - głównie spał i wypoczywał. Wszystkie parametry prawidłowe. Paulinka już bardzo tęskni za bratem - przynosi cioci buty wyjściowe i woła "Pepe" - co znaczy, że chce, by ją ubrać i zaprowadzić do Piotrusia. Widzieli się kilka razy przez szybę przed operacją, co sprawiło im obojgu ogromną radość - teraz "Pepe" leży na IT i nie mogą się zobaczyć. Ale lada moment... :)
Noc minęła spokojnie, wszystko dobrze. Piotruś coraz częściej otwiera oczka, podziwiał z uśmiechem swoje różowe (już nie sine) paluszki i cieszy się, że Pan prof. naprawił mu serduszko. Dziś będzie mógł usiąść :)
Wieczorem:
Nasz bohater małymi kroczkami idzie do przodu. Dziś zjadł loda wodnego o smaku jabłkowym - by ukoić ból gardełka po intubacji. Wypił sporo wody, soczku i zjadł danonka. Na obiad się nie skusił, ale złożył zamówienie na jutro: pizza z salami i serem - nasz Piotruś wraca do zdrowia :) Usiadł dziś na moment, ale jest jeszcze bardzo zmęczony i obolały - głównie spał i wypoczywał. Wszystkie parametry prawidłowe. Paulinka już bardzo tęskni za bratem - przynosi cioci buty wyjściowe i woła "Pepe" - co znaczy, że chce, by ją ubrać i zaprowadzić do Piotrusia. Widzieli się kilka razy przez szybę przed operacją, co sprawiło im obojgu ogromną radość - teraz "Pepe" leży na IT i nie mogą się zobaczyć. Ale lada moment... :)
piątek, 19 kwietnia 2013
Operacja
się udała - prof. Malec i dr Januszewska zadowoleni - wszystko poszło
zgodnie z planem. Od godziny Piotruś jest na własnym oddechu (tzn. bez
respiratora:) Wyszeptał pierwsze słówka, pokiwał głową, że wszystko OK i
odpoczywa. Po raz pierwszy zobaczyłam swoje dziecko w barwach zdrowego
człowieka (bez sinicy:) i z saturacjami 97-100% :))) Wybaczcie, że nie
zamieszczę zdjęć, ale Piotruś jest taki biedny, obiecuję foto, gdy
pacjent już się uśmiechnie i odczepią od niego trochę rurek i kabelków.
Bądźcie z nami nadal - kolejne 2-3 doby są bardzo ważne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)